PIELĘGNACJA

HIGIENA JAMY USTNEJ…

To tak naprawdę nasz numer jeden… bo od mycia zębów rozpoczynamy toaletę osoby niesprawnej/niesamodzielnej. Utrzymanie właściwej higieny jamy ustnej u człowieka, który choruje przewlekle, obłożnie – jest niezwykle ważne… można by tutaj dodać, że tak jak u każdego… trzeba jednak pamiętać, że to naprawdę trudne zadanie.

Przede wszystkim, tym osobom trudniej jest samodzielnie, odpowiednio szczotkować zęby… albo w ich przypadku nie jest to w ogóle możliwe. W pierwszej sytuacji: chęci i potencjalne możliwości nie wystarczą… bo dana osoba nie jest wystarczająco sprawna manualnie. Mówiąc prościej: nie wystarczy, że jest świadomość… poczucie obowiązku… i to, że nasz podopieczny ”jakoś sobie radzi”, bo: jest w stanie chwycić i utrzymać szczoteczkę, oraz wykonać kilka, w miarę poprawnych ruchów. Może jej jednak nie docisnąć odpowiednio, nie dotrze nią we wszystkie miejsca, nie utrzyma w ręce wystarczająco długo… czyli zrobi to niedokładnie. Te osoby, po prostu potrzebują pomocy albo wyręczenia. W przypadku ludzi chorych obłożnie, leżących – jest to oczywiste, że musimy umyć im zęby. Brak nadzoru, wsparcia albo właściwego zaangażowania opiekunów w tę czynność – codzienną, oczywistą i wydawałoby się prostą – może skutkować poważnymi problemami: osoby zmagające się z przewlekłymi chorobami, częściej cierpią na choroby jamy ustnej… są w grupie ryzyka, jeżeli chodzi o: próchnicę, czy choroby przyzębia. Wszystko bierze się z niedokładnego mycia zębów. Dlatego tak ważne jest, żeby osoby mające duże ograniczenia fizyczne – mogły liczyć na drugą osobę, która je poprawi albo wykona za nie tę czynność. Osoby całkowicie uzależnione od opiekunów, wymagające troski całodobowej – są zdane na ich pamięć i sumienność. Oczywiście dobrze jest jeżeli czyszczenie zębów odbywa się co najmniej rano i wieczorem… najlepiej jednak – po każdym posiłku. Jeżeli mamy osobę leżącą, to: mycie zębów jest wstępem do codziennej toalety. Układamy chorego w pozycji półsiedzącej albo bocznej. Pod szyję kładziemy miękki ręcznik albo śliniak, żeby uchronić podopiecznego przed ochlapaniem lub nieprzyjemnie cieknącą wodą. Wybieramy miękką szczoteczkę i zaczynamy od zewnętrznej powierzchni zębów… Później przechodzimy do powierzchni: żującej i wewnętrznej. Podczas mycia, nie pomijamy także dziąseł i języka. Jeżeli mamy osobę przytomną, to możemy spróbować podać jej przegotowaną wodę do wypłukania jamy ustnej – oczywiście pod kontrolą – i podajmy naczynie, do odpluwania. W przypadku osoby bez kontaktu, albo z bardzo ograniczonym kontaktem – staramy się usunąć pastę do zębów, przy pomocy na przykład nawilżonej pieluchy tetrowej. Po prostu delikatnie wycieramy nieczystości z jamy ustnej. Od stopnia świadomości pacjenta zależy także to, na ile umożliwi nam wykonanie tej czynności. Osoba, która wie że coś wokół niej się dzieje… ale nie rozumie tego i odbiera tę sytuację jako niekomfortową – może na przykład zamykać usta i zaciskać zęby.

Przykład Bartka…

Mama Bartka – który jest też dzieckiem niewidomym – ma swoje sposoby na taką sytuację: „Na początku, jak synek nie chciał otworzyć buzi… Staraliśmy się odwrócić jego uwagę od naszych zamiarów… Mówiłam do niego, masowałam po brodzie, uspokajałam. Jak zaczynał się uśmiechać, starałam się umieścić swój palec z tyłu szczęki… tam gdzie nie ma już zębów, żeby mnie nie ugryzł. Wtedy Bartuś rozluźniał buzię i można było umyć mu ząbki.” Dziś chłopak nie odbiera tej codziennej czynności, jako coś nieprzyjemnego… Wręcz przeciwnie! Nawet to lubi. Uśmiecha się szeroko, gdy czuje że nadszedł ten moment… Otwiera usta i pozwala na dokładne szczotkowanie zębów. Najbardziej lubi, gdy robi to tata… Takie przyzwyczajenia zdarzają się, zwłaszcza u dzieci i jeżeli konkretny rodzic może wykonywać tę czynność codziennie – to warto je pielęgnować. Mama Bartka przekonała się też, jak ważny jest wybór odpowiedniej szczoteczki: „Poprzednia była trochę za twarda, albo z jakiegoś innego powodu synkowi nie odpowiadała i też zaciskał szczękę.” Zmiana szczoteczki, też zmieniła jego nastawienie do higieny jamy ustnej. Trzeba pamiętać, że osoba która ma ograniczony kontakt z otoczeniem – nie powie, że ją coś boli… na przykład dziąsła podczas szczotkowania. Dlatego powinniśmy wszystkie czynności wykonywać delikatnie, zwracać uwagę na reakcje i zastanowić się: skąd bierze się dane zachowanie. Nie oceniajmy z góry, że ktoś po prostu nie lubi mycia zębów. Przykład Bartka pokazuje, że higiena jamy ustnej – z nieprzyjemnego obowiązku – może stać się okazją do sympatycznego spędzania czasu dziecka z rodzicami… Mama i tata rozumieją swojego synka bez słów – dlatego zorientowali się, jak pomóc jemu i sobie… nie zrazić dziecka do szczotkowania ząbków i jednocześnie nie zaniedbać tego, co ważne. Taka czujność potrzebna jest także po to, żeby odpowiednio wcześnie zorientować się, czy w jamie ustnej naszego podopiecznego nie dzieje się coś złego, na przykład czy nie boli go ząb… No bo znów, przecież nie poskarży się na dyskomfort… na ból… To może być sygnalizowane na różne sposoby, które bliskim kojarzą się z pogorszeniem nastroju i stanu zdrowia… a tymczasem jest to problem stomatologiczny, który przez dłuższy czas – być może zbyt długo – pozostaje w ukryciu… powodując ogromne cierpienie i niekorzystnie wpływając na kondycję chorego. Co możemy zrobić, żeby tego nie przeoczyć? Wspomniana wcześniej mama Bartka zachęca do tego, żeby systematycznie kontrolować zęby. Co pół roku chodzi z synem do dentysty na przegląd i usuwanie kamienia, co miesiąc mają ortodontę – dzięki temu, jak dotąd nie umknęło im nic, co wymagało obserwacji i co mogłoby być w przyszłości powodem do niepokoju. To z kolei pozwoliło uniknąć bólu i trudnego leczenia… znacznie bardziej skomplikowanego w przypadku osób takich jak Bartuś, które nie potrafią współpracować z lekarzem i poddać się zabiegom – które dla każdego nie są najprzyjemniejsze. Rodzice chłopca przekonali się, że nie wszyscy stomatolodzy mają podejście do takich dzieci… niektórzy nie wiedzą w ogóle, jak mogą o nie zadbać… a może nawet boją się takiego pacjenta…? „Byliśmy u specjalisty, który poprosił mnie żebym to ja otworzyła buzię synka i podpowiadał, jakie czynności mam wykonywać w jego jamie ustnej. To było dziwne, bo przecież to nie ja jestem stomatologiem i to my przyszliśmy po pomoc. Nie czułam się tam dobrze…” – wyznała pani Anna. To doświadczenie uświadomiło, że trzeba szukać miejsc – w których osoba niesprawna, niesamodzielna, chora przewlekle, nieświadoma albo mająca ograniczony kontakt z otoczeniem – nie będzie dla lekarzy zaskoczeniem i wyzwaniem… a po prostu pacjentem, któremu trzeba pomóc. Taki człowiek musi być spokojny i powinien czuć, że jest bezpieczny – tutaj wiele zależy od lekarza i jego podejścia… To musi być ktoś, kto leczył już pacjentów z wieloma problemami ze zdrowiem… kto wie, w jaki sposób przekonać takie dziecko, czy takiego dorosłego – do współpracy podczas leczenia lub zwykłego przeglądu zębów. Dobrze jest także wybrać taki gabinet, do którego nie ma kolejki… Osoba chora jest mniej cierpliwa i bardziej cierpiąca nawet z powodu zęba. Mama Bartka zdecydowała się na Poradnię Stomatologiczną, przy ul. Odmętowej 4 w Krakowie. To miejsce, które powstało przy Małopolskim Hospicjum dla Dzieci – dlatego pracują w nim osoby, które doskonale wiedzą, jak wygląda i na czym polega kontakt z osobami niesamodzielnymi, często nieświadomymi, chorującymi przewlekle i nieuleczalnie… „Gdy tylko Bartek znalazł się na fotelu dentystycznym… właściwie od razu otworzył buzię. Sama nie wiem, jak pan doktor to zrobił… ale do niczego nie trzeba było go przekonywać, ani namawiać” – wspomina pani Anna i dodaje, że warto szukać takich miejsc dla spokoju i lepszego samopoczucia… dziecka i rodziców.

Pokaż więcej

Artykuły powiązane

Przeczytaj także

Close
Close
Close