OKIENKO EKSPERTA

PODSTAWĄ JEST SZCZERA ROZMOWA…

JAK WYTŁUMACZYĆ DZIECKU TO, CO NIE MIEŚCI SIĘ W GŁOWIE OSOBIE DOROSŁEJ?

Bez względu na to, czy przyjdzie na świat jako pierwsze… czy jako kolejne dziecko – w pewnym momencie zada pytanie: “Dlaczego?”

Pytanie niezwykle trudne dla rodziców, bo przecież oni sami zadają je sobie od samego początku… a teraz pada ono z ust małego człowieka, który liczy na to, że mama i tata wiedzą wszystko… Przyznać się do niewiedzy? Wyjaśnić wszystko ze szczegółami? A może, ukryć niektóre informacje – co jakiś czas powtarzając, że wszystko będzie dobrze…?

Jak rodzice przewlekle, nieuleczalnie chorych, niepełnosprawnych i niesamodzielnych dzieci – powinni rozmawiać ze swoimi zdrowymi synami i córkami o problemach rodzeństwa? Wspólnie z psychologiem Małopolskiego Hospicjum dla Dzieci – przygotowaliśmy kilka wskazówek:

• Podstawą jest już sama rozmowa… szczera, ale dostosowana do wieku dziecka. Rodzic powinien podążać za pytaniami i nie pozostawiać ich bez odpowiedzi – w końcu także informacja, że mama i tata czegoś nie wiedzą, nie potrafią zrozumieć… Też jest dla dziecka jednym z elementów, z których buduje sobie świat.

• Ważne jest to, żeby obserwować reakcje dziecka – w trakcie rozmowy i w kilku odstępach czasowych. Dobrze jest zwrócić uwagę na to, czy nie zmieniło się coś w zachowaniu… jeśli dziecko staje się np.: bardziej apatyczne, trochę wycofane, depresyjne, małomówne… albo zbuntowane, rozdrażnione – wtedy lepiej skorzystać z porad eksperta… na pewno jednak, warto z córką/synem porozmawiać, aby dowiedzieć się – co jest przyczyną problemów… Jeżeli jest nią strach, albo zagubienie związane z chorobą rodzeństwa – przytulmy… podkreślmy, że przechodzimy przez to razem – nikt nie jest w tej sytuacji samotny… w rodzinie siła i jako rodzina damy sobie ze wszystkim radę.

• Tłumaczymy dziecku rzeczywistość, adekwatnie do jego wieku… “Przedszkolaki pytały Igora, dlaczego jego siostra porusza się na wózku, skoro jest już duża. Syn odpowiedział, że Iza ma chore nóżki… Teraz już wie, że siostra ma przepuklinę mózgową… ale zagłębiałam go w temat stopniowo, podążając za jego pytaniami…” – mama Igora podkreśla, że wyczuła moment, kiedy chłopiec był już gotowy na więcej informacji na temat choroby siostry… nie chciała go jednak atakować i przestraszyć nadmiarem wiedzy… ale też nigdy nie pozostawiła bez odpowiedzi

• Tworzymy przestrzeń do wspólnej zabawy – dajemy rodzeństwu możliwość spędzania czasu razem… oczywiście na tyle na ile to możliwe – nie możemy zmuszać zdrowego dziecka, żeby zajmowało się chorym/chorą bratem/siostrą… ale można je do tego zachęcić, podkreślając że rodzeństwo lepiej czuje się w jej/jego towarzystwie… że jest uśmiechnięte i w dużo lepszym nastroju. Warto przemycać takie informacje: “Jesteś jemu/jej potrzebny” – to nie tylko buduje więź… młody człowiek czuje, że ma ważne zadanie, że ta jego rola w domu jest bardzo istotna.

• Pamiętajmy, że zdrowy syn/zdrowa córka – tym bardziej teraz potrzebuje naszej uwagi. Rodzic z pewnością ma mniej czasu i często druga strona to rozumie… ale każde miłe słowo, nawet najdrobniejszy gest – wszystko to jest w tym momencie niezwykle cenne… każda pochwała: “zrobiłeś/zrobiłaś to dobrze”, “bez Ciebie nie dalibyśmy rady”, “dziękuję, że pomagasz”. To buduje więź, a dziecko czuje się docenione… to buduje w nim poczucie że jest wyjątkowe, że opanowało sytuację, swoje emocje i sobie ze wszystkim radzi, że jest dla rodziców ważnym wsparciem, odciąża ich i dodaje im energii. Być może łatwiej będzie młodemu człowiekowi zaakceptować sytuację, w której uczestniczy.

Ważne: Dziecko nie może odbierać pomocy przy chorym rodzeństwie, jako obowiązku – bo wtedy osiągniemy odwrotny efekt: niechęć, bunt… co spowoduje tylko, że się od siebie oddalimy. Musimy pokazać dziecku, że go potrzebujemy i że potrafi nam pomóc – a nie, że musi… bo jest siostrą i bratem, więc automatycznie ma tę opiekę wpisaną w plan dnia.

• Brak czasu – to jeden z największych problemów rodziców… bo trudno wyjść z jednym dzieckiem na rower czy na rolki – gdy w domu jest jeszcze córka/syn wymagająca/wymagający całodobowej obecności. Znów rozmowa i próba wyjaśnienia sytuacji – są najważniejsze… Trzeba jednak też cały czas być na bieżąco z problemami i życiem zdrowej pociechy. Proponując młodemu człowiekowi, aby nam pomógł – zyskujemy dodatkowe minuty razem, w trakcie których możemy zapytać o: szkołę, kolegów, problemy. Pielęgnujmy w dziecku pasje i nie zapominajmy o jego zainteresowaniach… Oczywiście! To nie takie proste… Ale młody człowiek, który realizuje się, który czuje wsparcie ze strony rodziców, gdy widzi że mu kibicują – ma w sobie więcej zrozumienia i jest bardziej otwarty na kompromis i ustępstwa.

Podsumowując:

Czasami wydaje nam się, że odsuwając dziecko od problemów, od trudów codzienności – chronimy je… Tymczasem to może spowodować osłabienie więzi i kontaktu. Zwłaszcza, gdy tego czasu dla siebie jest bardzo mało – warto wykorzystywać każdą minutę razem. Włączając zdrowego/zdrową syna/córkę w opiekę nad chorym i słabszym domownikiem – pomagamy mu zrozumieć sytuację, poczuć się ważnym i potrzebnym… Oczywiście w granicach rozsądku… Tak, żeby nie odbierać mu dzieciństwa i adekwatnie do wieku.
Rodzice ukrywają swoje emocje… Z jednej strony to zrozumiałe, że chcą aby dziecko widziało ich tylko uśmiechniętych… Ale przecież, zwłaszcza młodzież – widzi kiedy mama i tata przeżywają trudne chwile. Gdy udają przed nim/nią że jest wszystko w porządku – syn/córka dostają sygnał, że lepiej nie mówić o tym co złe i mogą odwdzięczyć się tym samym… Zataić problemy i zły nastrój, tłumić emocje, nie powiedzieć o tym co ich gnębi – to może z kolei doprowadzić do depresji, czy prób samodzielnego rozprawienia się z kłopotami, co w najlepszym razie nie poprawi sytuacji. Dobry kontakt z dzieckiem oznacza to, że z nim rozmawiamy i mówimy o wszystkim co się dzieje. Ten młody człowiek ma prawo wiedzieć, że raz jest lepiej a raz gorzej… że są chwile, kiedy rodzic się cieszy albo jest spokojniejszy, a innym razem boi się i smuci. Rodzic sam najlepiej wie, na ile może na danym etapie życia dziecka – wtajemniczać je w problemy… ale na pewno nie powinien pozostawiać go bez odpowiedzi, rzucając tylko ogólne: “Wszystko w porządku.” Odsuwając dziecko od tego, co dzieje się w domu – odsuwamy je od siebie.

Jak rozmawiać z dzieckiem o chorobie rodzeństwa? Wywiad z Urszulą Węgrzyk, psychologiem Małopolskiego Hospicjum dla Dzieci – do zobaczenia w zakładce “MHD TV”.

Pokaż więcej

Artykuły powiązane

Close
Close